Strona główna Sanktuarium Odpusty mogilskie (14-21 września) Odpusty mogilskie 2011-2019 Homilia bpa Edwarda Frankowskiego
Homilia bpa Edwarda Frankowskiego

Prezentujemy pełny tekst kazania, które w główny dzień uroczystości odpustowych, podczas Mszy św. na Placu św. Jana Pawła II, wygłosił J. Ek. Ks. Biskup Edward Frankowski z Sandomierza. Zapis nieautoryzowany.

Odpust ku czci Podwyższenia Krzyża Świętego, kazanie wygłoszone 21.09.2014 w Krakowie-Mogile

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus! Ekscelencjo, najczcigodniejszy księże biskupie, czcigodni bracia kapłani, opaci, infułaci, prałaci, kanonicy, proboszczowie, wikariusze, diakoni, klerycy, drogie siostry zakonne, tak licznie dzisiaj tutaj zgromadzone, z resztą tak jak zawsze, na uroczystość odpustową do tego sanktuarium św. Krzyża w Krakowie – Mogile, i wy kochani bracia i siostry, pielgrzymi, którzy chcecie dzisiaj tutaj podwyższyć Chrystusa Ukrzyżowanego, chcecie podwyższyć go przede wszystkim w swoich sercach, a następnie w swoich rodzinach, a dalej w zakładach pracy, w szkołach, w sąsiedztwie, w królewskim grodzie Krakowie, i we wszystkich miejscach, z których przybyliście jako pielgrzymi gdzie Chrystus ma prawo, a my mamy obowiązek, żeby był najważniejszy, żeby był na pierwszym miejscu, ponad wszelkie dobra, ponad wszystkie nasze sprawy. Chcemy żeby Chrystus był najbardziej uczczony, ukochany, żeby nasza wiara w Jego obecność była wielka, coraz większa, żeby serca nasze otwarły się na Jego nieskończona miłość, żebyśmy Mu bezgranicznie zaufali. W Krzyżu bowiem nadzieja nasza. Żebyśmy mogli stąd wyjść i ewangelizować, dzielić się tym bogactwem serc i ducha jakie włoży w nas nasz Zbawiciel – Jezus Chrystus Ukrzyżowany, który do końca nas umiłował.

Ta dzisiejsza uroczystość odpustu w tym Sanktuarium Podwyższenia Krzyża Świętego uświadamia nam to od czego się zaczęło. To właśnie po zburzeniu Jerozolimy, które było w 70-tym roku, i po ponad 300-letnich prześladowaniach chrześcijan, matka cesarza Konstantyna, św. Helena, nakazała szukać krzyża, na którym umarł Pan Jezus. Wreszcie w 322 roku znaleziono krzyż i dla upamiętnienia tego wydarzenia zbudowano na Golgocie Bazylikę Męczenników i bazylikę Zmartwychwstania. Bazylika Męczenników nazwana była Bazyliką Krzyża. Na pamiątkę ich poświęcenia obchodzono uroczystość Podwyższenia Krzyża Św. w dniu 14 września. Cesarz Konstanty na wojennych swoich chorągwiach swojej armii kazał umieścić krzyż, bowiem „w tym znaku zwyciężysz”, mówił mu Chrystus. Bitwę z Maksencjuszem wygrał i utrwalił kult Krzyża św., a w święto Podwyższenia Krzyża wzmogła się, przez te wieki całe, cześć Krzyża Chrystusowego. Wielkim piewcą Krzyża Chrystusowego był św. Bernard z Clairvaux, który jest tym, który zakon Ojców Cystersów rozwinął, ubogacił. Prawie osiem wieków temu to prastare Opactwo Cysterskie odziedziczyliśmy po czasach piastowskich. Były to czasy księcia Leszka Białego, czasy biskupa krakowskiego Iwona Odrowąża, czasy, które poprzedzały kanonizacje św. Stanisława, biskupa krakowskiego. Później wprowadzono do Cysterskiego opactwa relikwie Krzyża Św. i do tych relikwii Krzyża Św. wędrował Kraków, cała ziemia krakowska, pielgrzymi od Krakowa, od Kielc, od Tarnowa, od Śląska. W chwili powstania było to już 12 Opactwo Cysterskie w Polsce. Konsekracja tej świątyni była 5-ego maja 1266. Później ten klasztor i świątynie dwa razy przebudowano. Tak nam mówił właśnie tutaj Ojciec Święty Jan Paweł II, który przybył do tego sanktuarium, a my dzisiaj z dumą wspominamy i dziękujemy za ta pierwszą pielgrzymkę, którą naznaczył uczczeniem relikwii Krzyża Św. w tym sanktuarium. Przed tym Ukrzyżowanym Panem Jezusem Chrystusem modlili się Polscy królowie, wielcy ludzie Kościoła, przyszli święci, a przed swoim wyborem na stolicę apostolską ksiądz kardynał Wojtyła, metropolita krakowski, pielgrzymował do tego sanktuarium, w którym jesteśmy dziś, wiele razy. A w tym pierwszym papieskim spotkaniu z pielgrzymami, ze wszystkimi kapłanami krakowskimi, a zwłaszcza z Ojcami Cystersami, wołał tutaj, wypowiedział te znamienne słowa: „wspólnie pielgrzymujemy do Krzyża Pańskiego. Od niego rozpoczął się bowiem nowy czas łaskie, czas zbawienia. Prze Krzyż człowiek zobaczył na nowo perspektywę swojego losu, swego na ziemi bytowania, zobaczył jak bardzo go umiłował Bóg. Zobaczył człowiek i stale widzi w świetle wiary jak wielka jest jego własna wartość. Nauczył się człowiek mierzyć swoją wartość miarą tej ofiary jaką dla jego zbawienia złożył Bóg ze swojego Syna. Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego jednorodzonego dał aby każdy kto w Niego wierzy nie zginął, ale miał życie wieczne”.

I w prace człowieka głęboko wpisana jest tajemnica Krzyża Św., prawo Krzyża. Nie można oddzielić Krzyża Św. od ludzkiej pracy, nie można oddzielić Chrystusa od ludzkiej pracy. Chrześcijaństwo i Kościół nie boi się świata pracy, papież nie boi się ludzi pracy – zawsze byli mu szczególnie bliscy, wyszedł spośród nich, z kamieniołomów na Zakrzówku, z Solvay’owskiej kotłowni w Borku Fałęckim, a potem z Nowej Huty. Ten papież dostrzegł, przekonał się, jak gruntownie jest wpisana współczesna problematyka człowieka pracy w Ewangelię. Jak bardzo nie sposób rozwiązać do końca tej problematyki bez Ewangelii. I to jedno zapamiętajcie, wołał tutaj: „Chrystus nie zgodzi się nigdy z tym aby człowiek był uznawany albo siebie uznawał tylko za narzędzie produkcji, żeby tylko według tego tym mierzony, oceniany i wartościowany. Chrystus nigdy nie zgodzi się z tym. Dlatego położył się na tym swoim krzyżu jak gdyby na wielkim progu duchowym dziejów człowieka, ażeby sprzeciwiać się jakiejkolwiek degradacji człowieka, również gdyby to była degradacja przez pracę. Chrystus trwa w naszych czasach na tym swoim krzyżu, a by człowiek był świadomy tej mocy jaka On mu dał. Dał nam moc abyśmy się stali Synami Bożymi. I o tym musi pamiętać i pracownik, i pracodawca, i ustrój pracy, i państwo, i naród, i Kościół”. I tą naukę o Krzyżu Św. Stąd Jan Paweł II kontynuował po całej Polsce i po całym świecie i niósł na sobie znak krzyża od tego tragicznego dnia 13 maja w 1981 roku, kiedy dokonano strasznego zamachu na jego życie. I poprzez te systematyczne powroty do kliniki Gemelli aż po ostatni wielki piątek, kiedy z twarzą nabrzmiałą męką, w prywatnej kaplicy przycisnął krzyż do swego serca.

Jak to jest najmilsi? Tak niedawno i słowa, i postawa, i wszystkie dzieła papieskie tak nas przejmowały, takeśmy się tym co papież mówił i czynił przejmowali. I wreszcie jesteśmy dziś świadkami jakiejś ideologii obłędnej, takiego dzikiego i brutalnego kapitalizmu, ideologii libertyńskiej, która dziś uderza w krzyż. Bo jest on im przeszkodą w budowaniu państwa liberalnego, które składa się z niewielkiej grupy powiązanych ze sobą finansowymi interesami ludzi najbogatszych i z ogromnej ilości ludzi biednych, nawet nędzarzy, których nikt nie będzie bronił – robotników, rolników, ludzi słabych, starszych, chorych, dzieci nienarodzonych. Pracownicy wielu zakładów pracy czują się opuszczeni i oszukani. Czują się bezradni wobec przemocy stosowanej wobec nich, wobec molestowania ich, wobec mobbingu. Przemoc w pracy, czy nawet agresja, krzyk, patologia do pracownic, te końskie zaloty. Żadna kultura. Dzikość i wulgaryzm. Jak to się dzieję, że to do serc i umysłów wielu Polaków ma przystęp. Pozbyć się krzyża z przestrzeni publicznej i życia publicznego to jest sygnał, którego nie wolno lekceważyć. Znakiem tego jest usunięcie krzyża sprzed pałacu prezydenckiego i towarzysząca temu diabelska brutalność bluźnierców wobec krzyża. A z drugiej strony, co jest bardziej jeszcze dla nas powodem do smutku to obojętność. Obojętność dużej części naszego Polskiego społeczeństwa. Upowszechnia się postawa obojętności. To właśnie jakaś konsekwencja jest postawy obojętności wobec krzyża Chrystusa Ukrzyżowanego. Obojętność wobec krzyża wobec Chrystusa Ukrzyżowanego pełnego miłości do nas powoduje fatalne następstwa w umysłach i sercach naszych braci Polaków i co za tym idzie upowszechnienie się obojętności wobec totalnej katastrofy gospodarczej społecznej i moralnej, i obyczajowej w Polsce. I co raz więcej jest obojętnych na pogarszanie się stanu naszego państwa, obojętnych na szerzenie się u nas bezprawia, obojętnych na te wszystkie mafijne układy. Przerażająca jest obojętność na krzyczącą o pomstę do nieba niesprawiedliwość społeczną, obojętność na wyrządzanie krzywdy ludziom uczciwym, twórczym, pracowitym, tylko za ich prawicowe i narodowe, tradycyjne poglądy. Lekceważenie ich. Wielka jest obojętność społeczeństwa na to, że i majątek narodowy jest rozgrabiany, że sprzedawane są obcym firmy, które nawet były dochodowe, że banki wszystkie są w rękach obcych, że podstępnymi metodami oddaje się obcym ziemię Polską wraz z jej zasobami natury, obojętność na to, że większość społeczeństwa ubożeje, a tylko Ci co są na szczytach władzy przechodzą z bardzo lukratywnego stanowiska na jeszcze lepsze finansowo. Przerażająca jest obojętność na to kto będzie nami rządził, jak by w myśl tego obrzydliwego sloganu powtarzanego „niech nawet diabeł rządzi byle mnie było dobrze”. Ile Polaków zastanawia się co z nami będzie. Zwłaszcza w sytuacji tak poważnych zagrożeń, które idą na nas. Kto się będzie nami wtedy przejmował? Kto będzie za nas głowę nastawiał? Każdy będzie pilnował siebie, a kto nas? Czy my jesteśmy zdolni wziąć los ojczyzny w swoje ręce, poczuć się gospodarzami tego domu ojczystego, kiedy aż połowa naszego społeczeństwa nie bierze udziału w wyborach. Obojętne im kto będzie nami rządzi. Przerażająca jest obojętność rządzących, ale jeszcze bardziej przeraża obojętność dużej części naszego polskiego społeczeństwa. Ośmielę się powiedzieć, że jest to syndrom zabitych sumień. Obojętność wobec Boga, wobec najwyższego Dobra, które jest źródłem wszelkiego dobra, miłości i prawdy. Lekceważenie tego powoduje totalną obojętność spowodowaną paraliżem sumień Polaków. To jest najgorsze. Nie potrzeba zabijać. Wygodnie się rozsiąść w fotelu i chłonąć te wszystkie treści obrzydliwe, bezbożne, szkalujące kościół, szkalujące Polaków zwłaszcza tych prawdziwych, miłujących ojczyznę, chłonąć to wszystko i pozwolić żeby nam zabili sumienia. Bez serc bez ducha to szkieletów ludy. Patrząc na to co czynią tam na górze, którzy sumienie zostawiają za drzwiami miejsc swojej pracy, za drzwiami parlamentu czy nauki, czy szpitalnej posługi pozwalają sobie na bezczelne kłamstwa, złodziejstwo, na coraz większą niesprawiedliwość i nieuczciwość. Coraz częściej, coraz więcej mamy przestępców, którzy ich naśladują. Szybko się tego uczą. I w rezultacie wielu ludźmi rządzi głupota i diabelska przewrotność.  Jakże można nie nazwać diabelską przewrotnością jeśli zabicie pojedynczego człowieka jest zbrodnią, a zabijanie 50 mln dziennie niewinnych, bezbronnych dzieci w łonach matek na całym świecie jest tylko regulacją populacji i postępem. Zabicie jednego człowieka jest zbrodnią, ale zabijanie całej grupy ludzi, nawet całej populacji, jak w wojnie rosyjsko – czeczeńskiej, czy izraelsko – palestyńskiej jest bohaterstwem. Okłamywanie jednostki jest złem, ale oszukiwanie całego narodu, jak to robią często media, politycy, to jest tylko polityką. Wszystko ma być znoszone i rozwijane na ateizmie. Wierzyć można tylko sobie prywatnie, w ukryciu, a publicznie obowiązuje poprawność polityczna. Myśleć, chcieć, mówić, działać tak jakby Boga nie było. I do tego nikczemnego dzieła potrzebują ludzi potulnych, przymilnych, słabych, kłamliwych, bo tylko tacy dadzą się kupić, zmanipulować. Dawniej kłamstw ludzie się wstydzili. Dzisiaj kłamie się nas bezczelnie w żywe oczy. I w tych oszustwach przodują niektóre media. I chwalą, i usprawiedliwiają, i nagradzają nawet największych oszustów. Dawniej tworzono imperia przez podboje krwawe. Dzisiaj media podbijają nasze umysły i niszczą mądrość narodu, zabijają sumienia. Usiłują na tych lotnych piaskach współczesnych prądów ideologicznych zakładać fundamenty domu ojczystego. Takie tornado medialne może być użyte tylko do burzenia, a nie do budowania, do niszczenia mocnych autorytetów moralnych. Ten chichot szatana słyszy się nawet w komisjach praw człowieka, w ONZcie, w Genewie. Kiedy trzy lata temu zalecił aby nasz rząd poszerzył aborcję na każde życzenie matki. Żeby złamać poglądy religijne naszych lekarzy. Żeby szerzyć środki poronne i edukacje seksualną wśród młodzieży i dzieci. I otóż nawet w agendach Organizacji Narodów Zjednoczonych rozsiadł się duch – morderca. On to powoduje, że chcą zawalić całą konstrukcje naszej etyki chrześcijańskiej wszędzie, a tym bardziej u nas.  Bo Polska to jest kraj katolicki, to bastion katolicyzmu, to ludzie, którzy kochają ojczyznę. To tym bardziej trzeba tutaj wszystkie wysiłki skierować żeby tak porąbać to wszystko.

Są dwie podstawowe wspólnoty Polaków – naród i rodzina. One są najważniejsze, ale obie są w rozkładzie. Naród zagrożony jest zapaścią demograficzną. Rodzi się o połowę mniej dzieci niż 20 lat temu. Dodatkowo wyjechało z Polsko około 3 mln młodych rodaków. No i brak sił do pracy, brak twórczości, brak odwagi. Nie ma kto bronić, nie ma kto walczyć. Brak dzieci, brak młodzieży. Szkoły zamykają. Brak młodych, którzy wypracowaliby emerytury dla starszych i warunki życia dla siebie. To są problemy. Tym trzeba się zająć. Otoczyć opieką rodziny. Zapewnić im bezpieczeństwo. Niech będzie jakaś wyrazista polityka prorodzinna, która będzie służyć rodzinom. A tym czasem prawie co czwarte Polskie małżeństwo z czworgiem, czy więcej dzieci, żyje w skrajnym ubóstwie. I ponad pół miliona najmłodszych z powodu biedy nie korzysta z opieki lekarzy specjalistów. I skrajną nędzą dotkniętych jest kilkanaście procent ludzi w poszczególnych, tych właśnie najuboższych województwach, a zwłaszcza gdzie są niepełnosprawni i rodziny, które mają wiele dzieci. O to do czego prowadzi lekceważenie nauki Krzyża Świętego. To właśnie lekceważenie Krzyża Świętego, tej Miłości Chrystusa płynącej z przebitego boku Jezusa powoduje, że nasilają się ataki skrajnie lewicowych środowisk na tradycyjne wartości, chrześcijaństwo, rodzinę, wierność, miłość małżeńską, a nawet kwestionuje się wychowanie młodzieży w duchu chrześcijańskim w szkołach. I tutaj są też tacy, którzy chcą zrobić totalną rewolucję, chcą nas odciąć od naszych korzeni, od naszego dziedzictwa duchowego, które jest chrześcijańskie. A jak się odetnie od korzeni, to skazuje się na uwiąd, to wszystko uschnie, to wszystko jest skazane na śmierć. W tej walce korzystają z poparcia lewicowo liberalnych mediów w imię fałszywie rozumianej wolności czy postępu, a w tej walce są wybitnie agresywni i nietolerancyjni. I tutaj nam się nasuwają słowa naszego umiłowanego Ojca Świętego Jana Pawła II, który powiedział w Kielcach w 1991 roku: „Chciałbym tu zapytać tych wszystkich czy wolno lekkomyślnie narażać polskie rodziny na dalsze zniszczenie. Nie może być wolności, która zniewala, czyli swawola to jest niewola. Trzeba wychowania do dojrzałej wolności. Może dlatego mówię tak, jak mówię, ponieważ to jest matka moja ta ziemia. To jest moja matka ta ojczyzna, to są moi bracia i siostry. Zrozumcie wy wszyscy, którzy lekkomyślnie podchodzicie do tych spraw, zrozumcie, że sprawy te nie mogą mnie nie obchodzić, nie mogą mnie nie boleć. Was też powinny boleć. Łatwo jest zniszczyć, trudniej odbudować. Zbyt długo niszczono. Trzeba intensywnie odbudowywać, nie można dalej lekkomyślnie niszczyć. Ta ziemia polska naznaczona jest w sposób szczególny obecnością Matki Chrystusa. Niech się odrodzi w Bogu ludzkie ojcostwo i polska rodzina, i ludzkie macierzyństwo.

Krzyż jako narzędzie zbawienia towarzyszył zawsze chrześcijanom we wszystkich chwilach, zwłaszcza w cierpieniach, w śmierci, stając się znakiem naszego odkupienia, symbolem i poręką wiary w nieśmiertelność i w udział w życiu wiecznym, wysłużonym przez Jezusa na Golgocie i uwiarygodnionym przez  jego zmartwychwstanie. Krzyż ułatwia naśladowanie Chrystusa, zjednoczenie z nim, upodobnienie się do niego. Wpatrując się w Krzyż znajdujemy w nim moc by zaświadczyć o sensie życia i śmierci. Znajdując niezgłębione bogactwo Chrystusowej Miłości. Krzyż wszędzie towarzyszył Chrześcijanom, że życie jest mocniejsze niż śmierć, a moc Boża jest potężniejsza niż wszelkie siły zła i grzechu. Krzyż jest dlatego znakiem nadziei, klamrą spinającą dzieje całej ludzkości. Jeszcze na szczęście mamy, nie tylko wśród dorosłych, ale i wśród młodzieży, takie kręgi młodych którzy tak myślą jak papież Jan Paweł II. Którzy chcą w ten sposób żyć i postępować. Oto uczniowie I LO im. Marii Konopnickiej w Suwałkach, podjęło inicjatywę tworzenia krucjaty odważnych serc. Mają nawet swoją stronę internetową. I dlaczego podjęto tę inicjatywę. Otóż młodzi w ten sposób chcieli wyrazić swój sprzeciw, wobec podejmowanych prób eliminowania z życia publicznego wszystkiego co jest związane z wiarą katolicką, z Krzyżem Chrystusa z naszą narodową tożsamością, czego właśnie symbolem, szczególnie obrzydliwym, jest tak walka z Krzyżem w tym także i próby usunięcia Krzyża w sejmie. Uczniowie I LO im. Marii Konopnickiej w Suwałkach zainicjowali krucjatę i podtrzymują chlubną tradycję swojej szkoły. Kiedy w komunizmie zdejmowano krzyż ze ścian tej szkoły, wspólnota szkolna stanęła zdecydowanie w obronie krzyża. Dzisiaj także każdy kto wierzy w Chrystusa musi być człowiekiem odważnym. Do prawdy trzeba odwagi, stąd nazwa krucjata odważnych serc. Bo niestety obserwujemy naciski z różnych stron,  ażeby z lękiem mówić to co jest kłamstwem, a co jest zgodne z obowiązującą poprawnością polityczną. Usiłuje się wyciszać głos Kościoła, biskupów, kapłanów, najchętniej to by chcieli wprowadzić ustawę żebyśmy w ogóle nie mogli mówić o tej krzywdzie jaka dzieje się narodowi. Żebyśmy nie mogli mówić tak jak mówił Jan Paweł II. I Kościół zepchnąć na margines. Doskonale o tym wie młodzież z Krucjaty Odważnych Serc i dlatego gromadzi się pod hasłem: W obronie Krzyża stanę. Rozprowadzają karty odwagi na terenie swojej Ełckiej diecezji, ale także po całej Polsce. Kilkanaście tysięcy tych kart rozdano. Karta odwagi. Tam można składać zamówienia na karty, ale trzeba też wysłać pytania w tej sprawie, podzielić się świadectwem wiary. Karta odwagi jest znakiem konkretnych  postanowień. Każdy uczeń Jezusa, który pragnie posiadać kartę odwagi, winien brać swój codzienny krzyż i  naśladować Chrystusa. Bo nie można obojętnie przechodzić wobec tych, którzy chcą nam zniszczyć te największe wartości jakimi są Bóg, Honor i Ojczyzna.

I tak właśnie znowu na  koniec tych rozważań kierujemy się do naszego umiłowanego Ojca Świętego Jana Pawła II. Chcemy podziękować Bogu za kanonizację jego w tym roku i też podziękować za jego obecność tutaj 35 lat temu. Ale wspominamy tę pierwszą pielgrzymkę papieża, gdzie byli tu już inni. To była siła, która przeraziła władzę, bo dialog społeczny został nawiązany między ludźmi, którzy przy papieżu podnieśli się z kolan, odnaleźli się, zobaczyli, że kościół jest z nimi, że nie są sami, że jest ich dużo, że mają kogoś kto odważnie wypowiada się w ich imieniu, że czuje polskie serca, że mówi ich językiem trafiającym do serc i umysłów, kto broni i wolności, godności każdego człowieka. Dlatego wszyscy ciągnęli na spotkanie z papieżem. Potrafili z nim być, razem śpiewać, modlić się i inni wrócili do swoich domów, inni wrócili do swoich domów, lepsi. I dlatego też najmilsi myślę, że to co papież nasz umiłowany powiedział do nas w czasie całego swojego 27-letniego pontyfikatu powinno być przekazywane z ust do ust i powinniśmy na pamięć powtarzać słowa papieża i tymi  słowami budować swoje codzienne życie i to życie społeczne, i kulturowe, i polityczne. Piękniejszych rekolekcji narodowych od tych, które dał nam Ojciec Święty Jan Paweł II podczas tych pielgrzymek do ojczyzny naszej nie będziemy mieli. Jeśli tych rekolekcji nie potrafimy wykorzystać  w pełni, jeśli naród się nie obudzi, jeśli nie przerazi się tymi  zagrożeniami to co nas czeka? A jeśli się obudzi, jeśli będzie narodem, który będzie bronił krzyża, dumny będzie z nauki krzyża, to możemy powiedzieć: Polsko bądź krzyżem silna. To jedyna droga, którą Bóg nam odsłania i to on nad głowami  naszego narodu wzniesie wielką chorągiew znakiem zmartwychwstania. Amen.